• Wpisów:228
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:11
  • Licznik odwiedzin:37 396 / 2184 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czy jak to jest z tymi prezentami.
Głowie i troje się z myślami czym tu uszczęśliwić zbliżającą się solenizantę- przyjaciółkę (18-latkę) ; )

oraz kreatywny, uniwersalny, wyjątkowy prezent dla mojego kochanego?

Pomożecie? Przeglądam fora, stronki, blogi... i sama nie wiem... znalazłam pare ciekawych pomysłów ale może Wy macie jeszcze jakiś pomysł ?



I wiecie chodzi mi po głowie jeszcze jedna myśl... ciekawe czy Wam sie spodoba? Ale to już za niedługo.


Pomału staram się ogarnąć i powrócić tu...



Może w trochę zmienionej odsłonie?
Zobaczymy ;*


Całuje i dziękuje że jesteście ze mną
 

 
Jak widzicie nie ma mnie tu już 24 dni.
Przeglądam tylko Wasze wpisy.
Muszę uporządkować pare spraw i wrócę do Was.
Mam nadzieje, że nie zapomnieliście o mnie ! ?

;**
  • awatar Gość: wracaj ...
  • awatar niedlaciebiee: pewnie, że nie zapomnimy. wracaj szybko :*
  • awatar Gość: czekamy ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przedstawiam, Wam dziś kolejną część oferty sklepu H&M http://www.hm.com/pl/
dziś spódniczki, spódnice,spodnie, spodenki...






więcej na: http://klaudusia18-dusiek.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zgłaszam się.
Do konkursu może tym razem się uda ..

http://casey.pinger.pl/m/12225629/giveaway-casey-adidas
 

 
Witajcie,

dziś czuje się już lepiej. Ostatnio strasznie nękło mnie gardło, czułam się okropnie.
Siedząc bezczynnie w domu, szuram się z kąta w kąt i zastanawiam co tu począć?

Nagle do drzwi przybyła pani listonosz, przynosząc długo oczekiwaną przesyłkę.
I to jest !

A co znajduje się w środku ?
Otóż prezencik ze strony http://www.nowenowe.pl/
A dokładniej :

Oliwka pielęgnacyjna o smaku jabłka z firmy La Femme

Informacja od producenta :

- uelastycznia skórki
- zapobiega pękaniu i zadzieraniu się paznokci
- powoduje, że skórki stają się nawilżone i bardziej delikatne
- zawiera cenne oleje roślinne, witaminy A,EF i sub. nawilżające.

Po przestestowaniu, podzielę się z Wami opinią.
 

 
Dopadła mnie choroba..
Cały dzień siedzę pod kołdrą, z lekami i nie mam sił na nic.
Tyle myśli krąży w głowie.
Chciałabym Wam podziękować za wzrastającą ilość odwiedzin:




Dziękuje, że jesteście czytacie, oglądacie.

____________________

Oglądam Wasze blogi i jestem pod wrażeniem.
Każda z Was jest niesamowita.
Gratuluje !
 

 
Mam ogormny problem ...
CO KUPIĆ ?
CO ZROBIĆ ?
CO WYKONAĆ?
Na prezent dla swojej matuli?
Proszę. . .
mam wielką dziurę w głowie i brak pomysłów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Witajcie,

Coś źle się dziś czuje, choroba mnie męczy...
Nie mam ochoty na nic.

Przygotowałam dla Was ofertę sklepu H&M, przeglądam właśnie i pomyślałam, że podziele się z Wami moimi wyborami... http://www.hm.com/pl/
Sama najchętniej zakupiłabym każdą z tych rzeczy, ale coż, nie da rady wszystko na raz.

Zaczynamy od Topów :

1. Top 79,90 zł.
2. Top 99,90 zł.
3. Top 39,90 zł. Top 59,90 zł Top 59,90 zł

Czas na Koszule :

1. Bluzka/ koszula 39,90 zł

Sweterek :

1. Sweter 99,90 zł

Marynareczki :

1. Marynarka 129,90 zł

Kolejna część to spodnie, spodeneczki, spódnice, spódniczki. . .
 

 
Witajcie,

dzisiejszy wieczór spędzony z moim kochaniem.
Właśnie wróciłam i zamierzam kłaść się spać.
Jeszcze "ostatnie" zabiegi kosmetyczne i z czystym sercem zasnę.
Może coś mi się w końcu przyśni?
A może ktoś?

Bardzo się cieszę z zakupu nowej kurtki.
Stara, czarna przeterminowała się i należało ją wymienić.

(Krótka rozmowa ze sprzedawcą- jak tu coś wybrać? )

- Poproszę tą czerwoną w rozmiarze S/M.
- Przykro mi ten rozmiar tylko w ostrym pomarańczu.
- W takim razie poproszę tą "zieloną" (taka delikatna, ładna).
- W tym kolorze dostanie pani rozmiar L
- Z tego fasonu "niebieska", "ruda" ?
- Tylko beż.
-A ta niebieska? Będzie S/M?
- Już patrzę...

I tak te wywody trwały ponad godzinę .
Masakra.

Jak dla mnie jest bardzo dobra...
Ciekawa tylko jestem ile wytrzyma?

Wybaczcie za niewyraźne zdjęcia...
Może doczekam się kiedyś bardzo dobrego sprzętu ?

I na koniec zdjęcie z mojej dawneeeej sesji..


Miłych snów. ♥

Mam nadzieje, że nie zapomnieliście o mnie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przytul mnie. Choć przez chwilę poudawajmy że mnie kochasz, że mogę się cieszyć chwilą w twoich objęciach.
Absurd łapie absurd w świecie paradoksów.
Myślę o Tobie stanowczo za często, za intensywnie, za emocjonalnie.
Mam w głowie nadmiar myśli, których nie umiem uporządkować w żaden sposób. Wkurzają mnie bo nie dają mi spać, bo nie pozwalają się skupić, bo nie dają nawet minuty spokoju.
- A kiedy odkryłaś , że się w nim zakochałaś ?
- Kiedy robiąc herbatę dla siebie, zrobiłam dwie .

 

 

Witajcie w ten pochmurno słoneczny dzień.
U mnie teraz ciężko ze znalezieniem czasu... jak same zauważyłyście nie było mnie tu już jakiś czas...
Tylko wchodzę na chwile, pooglądam co u Was się dzieje i muszę zejść, nawet nie mam chwili by skomentować bo chciałabym wszystkie nowości Wasze poprzeglądać
Ale już niedługo nadrobię myślę wszystko...

W skórcie co bedzie:
- dziś męczarnie przechodzę z historią... mam bardzooo dużo tego....
- przyszła do mnie paczka z [niespodzianka] ; )
- mam małe zaległości w życiu ( muszę nadrobić wszystkie braki, obiecana zadania maturalne dla koleżanki czekają, korepetycje)
- tworzenie bombek cekinowych c.d
- piątkowy dzień z moim kochaniem<3
- sobota grill - oby dopisała pogoda Mmm..


CZY TO, ŻE CHCĘ JUŻ WEEKEND ŹLE ŚWIADCZY?♥

Zastanawiam się nad czymś jeszcze, ale to może już kiedy indziej
 

 
Zmienia się mój pokój z jagodowo-turkusowego (niestety nie zdąrzyłam zrobić zdjęć ) na taki !
Jeszcze w rozsypce ale już pomału
Wstępne zdjęcia :





Jak się podoba ?
Mi bardzooo ♥
 

 

Dzisiejsze zakupy...
Maseczkowe ♥
Kupiłam w sumie dla przetestowania...



Z pierwszych już korzystałam, chciałam porównać z 2 maseczkami ciekawe jakie będą wyniki
 

 

Wstałam dziś rano z dobrym nastawieniem, patrzę za okno i co widzę?
Deszcz. Szarość.

Po mojej uśmiechniętej buźce i planach ubrania spódniczki nie było śladu. Rozwiały się momentalnie.
Ale to nic, wybrałam odpowiedni strój postawiłam na wygodę tym razem.
Pomaszerowałam dzielnie do szkoły i co mnie tam czeka?
Niezapowiedziana kartkóweczka z biologii, tak na powitanie. Uśmiechnięta buźka pani: "Na zadanie domowe mieliście powtórzyć układy wydalnicze organizmów, osmoregulację itd. w takim razie wyciągamy pojedyncze karteczki"

Super! :c
A myślałam, że pogoda była najgorszą wiadomością...
Po jakimś czasie rozbolał mnie brzuch.
Umierałam.
Czułam się obolała i nie do życia. Zwolniłam się i udałam się domku, żeby nie było tak tragicznie to przyszły wyniki z konkursu PCK i dostałam się do etapu rejonowego, ciekawe jak będzie?

Teraz zasypiam, ale zanim to zrobię przeglądne Wasze wpisy i nowości.

Mam remont pokoju, za niedługo pokaże efeekty...

 

 

Zapraszam na mojego bloga, gdzie znajdą się wszystkie moje prace
Nudzicie się?
Lubicie czytać.
Wejdź, skomentuj ;*

http://klaudusia18-dusiek.blogspot.com/

Zapraszam gorąco !
  • awatar blablabla100: huhuhu tak wiec zapraszam do mnie :D
  • awatar Hypnotic dream ♥: ok,ok wejde xd Zapraszam na mojego bloga,mam nadzieję że wejdziesz,często dodaję nowe wpisy.Mam nadzieję że się spodoba . Jeszcze raz zapraszam .Pozdrawiam :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam Was po świetach.
Chyba z moich planów nic nie wyszło..
Pokażę Wam w takim razie moją ostatnią zdobycz


co o niej sądzicie ?
no i oczywiście do spódniczki dokupiłam rajstopy



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Powiecie, że święta pomyliłam...
w sumie nie dziwie się...
Czym się teraz zajmuje ?
Tworzę bombki cekinowe, na które dostałam zamówienie.
W tej chwili wykonuje fioletowe...
złożyłam już zamówienie na kolorowe cekiny więc czekam na przesyłkę.


Jak Wam się podobają?
Bożonarodzeniowo hoho ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Powiedzcie mi kochane, wiele z Was nawiązuje współpracę z wieloma sklepami...
Przegladając Wasze blogi wiem, że są one bardzo różne..
Może mi ktoś powiedzieć na czym dokładnie polega Wasza współpraca? Co nalezy do "obowiązków" itd.?





Myśli.
_____________________________________________
Polecam bloga :
Zaglądajcie
http://edasse.pinger.pl/
 

 
Wybrałam coś dla Was z mojego zbioru ulubionych demotów.<3


 

 
Obiecałam Natalii http://niedlaciebiee.pinger.pl/, ze pokaże rzemyki, które jakiś czas temu kupiłam więc pokazuje..
Nic wielkiego a cieszy ; *
  • awatar zakochana♥realistka: @niedlaciebiee: Wcześniej nie było jak zrobić zdjęć ;** Pamiętam wszystko :)
  • awatar niedlaciebiee: rewelacyjne kolory! :D dawno zapomniałam o tym że cię o to poprosiłam, hahahaha! ;* <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niedziela.
_______________________
Pobudka o godzinie 4:30.
Myślę, tylko nie to. Poszłam spać o 24 i wstać o tej porze, to nierealne...
ale cóż udało się.
Na 6 do kościoła należało iść. Święta tak? Właśnie.

Kolejno świąteczne śniadanie i wyjazd do rodzinki do Wrocka.
Nie przepadam za takimi spotkaniami... ale czasem trzeba, więc byłam.

Wróciłam dość zmeczona... Stół się uginał, więc należało co nieco spróbować, przecież kto przegada BABCI ?
Ja takich odważnych nie znalazłam

Wieczorem spotkanie z kochaniem i znajomymi.

Poniedziałek
______________________

Dziś już było lepiej.
Pospałam dłużej
Ha! I tak się nie wyspałam no ale trudno, ważne że nie trzeba było wstawać o 4:30.

Kolejny wyjazd rodzinny.
Kolejna babcia
Kolejny stół zastawiony.
...


Mam dla Was mój dzisiejszy outfit.
Pierwszy w całości. Ojj.


____________________________________________________

Dziękuje wszystkim za dobre słowa i komentarze; szczególnie tym, którzy przeczytali opowiadanie, liczy się dla mnie Wasza opinia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
7 DZIEŃ

Za oknem pada deszcz. Krople spadają, tworząc smutną aurę. Świat wydaje się być szary, bez koloru. Jednak tak tylko się wydaje, w pokoju Anielki jest szum, radość, śmiech. W małym, prostokątnym, ale przytulnym pokoiku, siedzi dziewczyna wspólnie ze swoim oficjalnym chłopakiem. Nie zwracają uwagi na to, co dzieje się za oknem. Są zajęci….
Dziewczyna czuje się przy Danielu dowartościowana i pełna energii.

Mama? Cieszy się, że jej córka poznała tak wspaniałą osobę. Idealny kandydat na zięcia. Odrzekła, podczas jednej z rozmów z córką.
Mamo!- Powiedziała Aniela, myślę, że z tą decyzją jeszcze trochę poczekamy.
Obie zaśmiały się i wróciły do swoich obowiązków.

Daniel po południu zabrał dziewczynę do schroniska, chciał jej pokazać, gdzie pracuje, jako wolontariusz.
- Serce mi pęka, widząc ludzką nienawiść, złość, bezmyślność i bezduszność. Wiesz chcę pomóc. – Odrzekła dziewczyna i rozejrzała się, ten jest śliczny. Wskazała palcem na klatkę.
Pies ten miał czarną sierść z delikatnymi znaczeniami koloru białego. Uszy luźnie opadały mu na tułów. Wyglądał na bardzo samotnego.
- To jest bernardyn kochanie. Usposobienie ma bardzo przyjazne, nie wyrządza krzywdy.
- Dlaczego się tu znalazł?
- Prawdopodobnie rodzina zmieniała mieszkanie, dzieci podrosły i nie chciały się już zajmować psem. A wiadomo zwierzaka trzeba nakarmić, wyjść na spacer, pobawić się.
- Okropieństwo.
Para już po kilku godzinach wracała do domu z nowym lokatorem. Anosem.

Co się działo dalej ?
Historia pisze ich wspólne kartki życia.
Anos ma się dobrze, po wychudzonym i zmarnowanym psiaku nie ma śladu. Daniel oświadczył się Anieli. Szykują się do ślubu.

_____________________________
Jak tydzień może zmienić życie człowieka?
To przecież tylko 168 godzin, 10 080 minut, 36 288 000 sekund, to tylko urywek z ich wspólnego życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
6 DZIEŃ.

Dziewczyna unikała Daniela. Nie odbierała telefonu, chciała sprawdzić czy jemu rzeczywiście zależy.
- Wiem Karix, że to głupie, ale ja nie pojmuje tego. Potrzebuję przerwy, dowodu, że jestem ważna dla kogoś. Pamiętasz, co było z Patrykiem?
- Rozumiem Cię doskonale, ale weź pod uwagę to, że może on dojść do wniosku, że się nim tylko bawiłaś. – Odrzekła dziewczyna, a po chwili nastał szum w telefonie, który dotarł do uszu Anieli
-Co Ty tam robisz?
-Remont mam, kojarzysz? – Zaśmiała się. Wiesz Aniela, zaczynam Cię coraz gorzej słyszeć, zadzwonię do Ciebie później, jak się trochę uspokoi. Skończymy rozmowę.- Krzyczała do aparatu dziewczyna.
- Dobra, dobra. Całuski- Powiedziała dziewczyna i nagle usłyszała dzwonek do drzwi, pobiegła otworzyć z nadzieja, że to Daniel. Tak, miała taką nadzieje i nie kryła jej. Na klatce schodowej stała jednak jej mama.
W ręku trzymała ulubioną czekoladę dziewczyny. Twarz miała rozpromienioną.
- Witaj kochanie, przepraszam za wszystko. Musiałam odpocząć.
- Martwiłam się o Ciebie. Jak się czujesz? Wszystko już dobrze?
- Tak, doszłam do porozumienia z Twoim tatą, sąd odrzekł jego winę i rozprawa potoczyła się szybciej niż myślałam. Czuje się lepiej, znacznie lepiej. To dla Ciebie, wiem, że ją uwielbiasz.
- Cieszę się. Kocham Cię.
Wysoka, smukła kobieta uściskała córkę i weszła do domu, rozejrzała się bacznie i zaśmiała:
- Myślałam, że jak wrócę to nie poznam domu, ale chyba rzadko tu bywałaś skoro jest taki porządek.
- Wydoroślałam – odrzekła Aniela z dumą, pokazując lekko ironiczny uśmieszek.
- Od kiedy tak bardzo lubisz róże? – Spytała mama
- Wiesz, dostałam je…
- Aż dziesięć bukietów? – Rozejrzała się kobieta, starając nie przeoczyć żadnego
- W sumie to piętnaście, bo pięć mam u siebie w pokoju- zawstydziła się Aniela.
- Czy to od tego dżentelmena, którego pewnego rana spotkałam w kuchni?
- Na to wygląda. – uśmiechnęła się dziewczyna.
- W takim razie musisz mi to zaraz opowiedzieć. Wiesz, że jestem bardzo dociekliwa. Poczekaj tylko zaparzę herbatę i już Cię słucham.

Aniela opowiedziała mamie dokładnie jak się poznała z chłopakiem, o wspólnych wypadach. Kobieta tylko niekiedy wtrąciła coś, jednak uważnie słuchała słów córki.
- Myślę, że to bardzo dobry chłopak. Porozmawiaj z Nim, jeśli mu na Tobie zależy poczeka, dogadacie się. Tylko rozmowa, jest najcenniejszym darem. Nawet jakbyś miała usłyszeć najgorszą prawdę, ta będzie lepsza od łagodnego kłamstwa. Pamiętaj! W moim związku zabrakło rozmowy i widzisz jak się skończyło- kobieta rozchyliła ręce, na znak bezradności. Nie dopuść do tego! Myślę, że te bukiety i pewnie niezliczona ilość sms-ów, połączeń o czymś świadczy- zaśmiała się. Pamiętaj najważniejsze byście się rozumieli i kochali.
Kobieta o kruczoczarnych włosach wstała i rozejrzała się po pokoju, podeszła do okna i spojrzała przez nie. Słońce chyliło się już ku zachodowi i tworzyło piękno pasmo na niebie. Drzewa lekko kołysały się na wietrze. Pani Barbara upiła łyk gorącej herbaty i dodała:
- Czy ten Daniel przypadkiem nie ma czarnego motoru?
- Tak, ma, ale dlaczego pytasz? – Spytała Aniela
- Bo jakiś chłopak przyjechał na takim właśnie i trzyma w ręku bukiet róż. - Uśmiechnęła się delikatnie i wskazała ręką. Nie zmarnuj tego. Powiedziała i odeszła.
Aniela siedziała w bezruchu, gdy do jej uszu dobiegł dźwięk dzwonka. Wstała i otworzyła drzwi, nigdy tego nie robiła. Zawsze czekała aż chłopak odejdzie. Tym razem, starała się tego „nie zmarnować.”
- Przepraszam. Powiedziała, gdy tylko ujrzała go. Chłopak wydał się zaskoczony tym, że otworzyła, a tym bardziej tym, co powiedziała.
- Anielko, nie przepraszaj, już nie będę Cię odwiedzał, jeśli tego nie chcesz. – Powiedział chłopak. Ja tylko chciałem byś wiedziała, że nasze poznanie coś dla mnie znaczyło i znaczy! Nie poznałem nigdy dziewczyny, takiej jak Ty. Błyskotliwa, inteligentna, kobieca, zmysłowa, wrażliwa. Jesteś aniołkiem, pewnie jak każdy masz swoje różki, ale ja chciałem Cię lepiej poznać. Wydajesz mi się wspaniałą partnerką. Wiem, odbiegam w przyszłość, ale..- Daniel nie skończył mówić, dziewczyna zamknęła mu usta pocałunkiem. Ich wargi połączyły się. Delikatne muśnięcia sprawiały, że dziewczyna zapomniała o wszystkim. Zrozumiała, że chce zaryzykować.
- Daniel, ja się bałam. Stchórzyłam. Chciałam zobaczyć, czy będziesz się o mnie starał, czy naprawdę znaczy coś dla Ciebie nasza znajomość, wiem, to głupie, nie powinno tak być, ale stało się. Ciężko mi było funkcjonować bez Ciebie. PRZYZNAJE się-powiedziała stanowczym tonem, zakochałam się w Tobie. Teraz to chłopak nie czekał na nic więcej, objął ją pewnie swoimi dłońmi. Przybliżył usta do jej ucha i szepnął.
- Moja. Wyjątkowa. Kochana. Anielka. – Przestankował delikatnie po każdym powiedzianym wyrazie, nadając im głębszy wymiar.
 

 
3 DZIEŃ.

„Nie mogę spać. Miałam koszmar. Śniła mi się babcia cała w krwi. Mówiła do mnie. Prosiła o coś. Później widziałam moją mamę jak płaczę. Była cała roztrzęsiona. Tak bardzo chciałam jej pomóc, ale nie mogłam. Byłam tylko obserwatorem. Siedzę i pije melisę. Zaparzyłam sobie na uspokojenie. Co mam robić?”
Antyczny zegar, stojący na jednej z półek w pokoju dziewczyny wystukał godzinę 30. Dziewczyna siedziała na łóżku, głowę opuściła delikatnie na kolana i nagle z jej oczu zaczęły wypływać łzy. Chwyciła leżące na szafeczce chusteczki i wytarła nos. Wzięła do ręki kubek z melisą, zrobiła kolejny łyk, po czym otworzyła okno. Noc nie była zimna usiadła na parapecie i wpatrywała się w gwieździste niebo. W słuchawkach od Mp3 leciało Reggae, a w jej głowie kłębiły się miliony myśli. Nie potrafiła skupić się na niczym.
Wzięła do ręki telefon i wybrała numer Daniela. Czuła się okropnie, musiała z kimś porozmawiać. Liczyła na to, że jej pomoże, wysłucha, uspokoi.
- Aniela? –Usłyszała zaspany głos chłopaka.
- Obudziłam Cię, wiem, przepraszam… zaczęła
- Daj spokój, powiedz lepiej, co się stało?
- Potrzebuje z kimś porozmawiać, przytulić się. – Odrzekła, mówiła coraz cichszym głosem w nadziei, że będzie lepiej.
- Anielko gdzie jesteś?
-Gdzie? Hmm. Rozejrzała się bacznie dziewczyna, siedzę na parapecie, z zapuchniętymi oczami od płaczu, toną chusteczek, wpatrując się w gwiazdy. Próbuję znaleźć w nich odpowiedź na moje smutki.
- Księżniczko, obiecaj mi, że zejdziesz teraz z parapetu, położysz się do łóżka, zgasisz światło i leżąc opowiesz mi powoli i dokładnie, co się stało, a ja obiecuje, że nie rozłączę się, dopóki nie zaśniesz. Będę słuchał uważnie, myśląc o rozwiązaniu.
-Zgoda.
Dziewczyna posłuchała Daniela, powoli i wyraźnie opowiedziała mu swój sen. Próbując skoncentrować się i odnaleźć sens wypowiadanych słów. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi, który ją momentalnie postawił na nogi. Przestraszyła się.
- Daniel, ktoś zadzwonił do drzwi, boję się. – Powiedziała, ale nie usłyszała reakcji. Po chwili spojrzała przez judasz, ukazała jej się smukła postać. Był to chłopak, krótko ścięty, przystojny pomyślała. Nie widziała niestety jego twarzy.
- Tak? – Otworzyła niepewnie drzwi.
Chłopak uniósł głowę do góry, eksponując swoje wyraziste oczy.
-Daniel ! – Wykrzyknęła Aniela, nie kryjąc radości, jaka ją ogarnęła. Wszystkie złe myśli poleciały. Teraz była tylko ona i on.
-Nie mogłem Cię, przecież z tym wszystkim zostawić samą. Obiecałem być zawsze blisko Ciebie.
- Dziękuje-odpowiedziała dziewczyna.
- Wejdź. Proszę. Zostań ze mną.
„Przyszedł, nie wierzyłam, że go zobaczę, że jest tak blisko mnie.
Tego mi trzeba było, jego bliskości. Położył się obok mnie. Rozmawiał ze mną. Tulił i mówił, że będzie obok, nie zostawi mnie samą i mogę na niego liczyć. Gładził moje włosy i słuchał. Uważnie, nie dodawał kąśliwych uwag, milczał. Zasnęłam, ale czułam jego bliską obecność.”
Anielka przebudziła się około godziny 10, rozejrzała bacznie po pokoju, ale nie zauważyła Daniela. Czyżby to mi się tylko śniło?- Zamyśliła się, ale nagle poczuła dziwny zapach spalenizny. Wstała szybko i ruszyła w stronę kuchni.
- Kurcze, krzyknął w pewnym momencie chłopak.
-Dziewczyna cichutko na paluszkach podeszła do stoliczka, na którym naszykowany był świeżo wyciskany sok pomarańczowy, bułeczki. Nadgryzła kawałeczek i stanęła za plecami Daniela, który będąc tak zajętym nieudanymi naleśnikami, nie zauważył, gdy Aniela wstała.
- Kochanie musisz dać więcej oleju, wtedy ciasto nie powinno przywierać do patelni i się uda. Zaśmiała się, przejmując nieszczęsną patelnie, na której podrzucała sprawnie placki.
- Wybacz starałem się. Ale ty w żadnym wypadku nie powinnaś wstawać! Już do łóżka, zaraz podam śniadanie, z którym chyba zdążyłaś się już zapoznać- przybrał oburzoną minę spoglądając na nadgryzioną bułeczkę.
-Tak jest panie Danielu.- Odmaszerowała pewnym krokiem w stronę pokoju, udając się pod cieplutką jeszcze kołderkę. Po chwili dołączył do niej chłopak przynosząc stoliczek z jedzeniem oraz bukiet czerwonych róż.
- Jakie śliczne, tylko, dlaczego? Nie przegapiłabym przecież swoich urodzin, imienin. Wszystko dobrze pamiętam – odrzekła dziewczyna, próbując zgadnąć, z jakiej to okazji dostała tak śliczny bukiet i to w dodatku z jej ulubionymi kwiatami.
- A bez okazji nie może być? –Zaśmiał się. Jesteś moją księżniczką, należy Ci się wszystko, co najlepsze.
Kiedy dziewczyna zajadała ze smakiem chłopak ucałował ją w czoło i powiedział, że musi iść do pracy? Ma ważne spotkanie biznesowe i niestety powinien wstawić się tam za 15 min.
- Ale przecież ty pewnie nic nie spałeś. –Krzyknęła
- Dam sobie radę. –Uśmiechnął się i ruszył w stronę wyjścia. A zapomniałbym, odrzekł. Rano jak spałaś przyszła Twoja mama. Nie wyglądała za dobrze, zjadła śniadanie, spakowała jakieś dokumenty i prosiła abym dał Ci tą kopertę.
-Kopertę?
- Tak proszę, tu jest. - Uśmiechnął się na odchodne, po czym został po nim już tylko zapach drzewno-kwiatowej perfumy. Staranie otworzyła kopertę zaadresowaną jej imieniem. W środku znalazła list. Otworzyła go i zaczęła czytać.

„ Anielko, nie potrafię teraz poświęć Ci swojej uwagi. Życie mi się załamało i muszę znaleźć siłę by stawić temu czoło. Jesteś już dorosła, więc liczę na to, że zrozumiesz mnie. Przepraszam, że tak to wygląda. Chciałabym z Tobą porozmawiać, ale jak na razie nie potrafię złożyć paru logicznych zdań.
Wyjeżdżam na parę dni. Chcę tylko byś się nie martwiła, jestem pod dobrą opieką.
Całuje Cię gorąco.
Tęsknie.
Kocham mocno, najmocniej na świecie.
Twoja mama.”
Łzy momentalnie popłynęły z oczu dziewczyny, jednak wiedziała, że tak będzie lepiej.
Chwyciła kurtkę i wybiegła z domu.
Poszła do parku, usiadła na ławce, tuż przy placu zabaw. Próbowała zapomnieć o wydarzeniach z ostatniego czasu.
Co się zmieniło?
Skuliła nogi i próbowała ułożyć wszystko…
Tata?
Odszedł. Zostawił mnie, mamę. Dlaczego? Obiecał, że zawsze będzie przy mnie.
Mama?
Daj siły Boże jej. Schorowana a teraz załamana, nie potrafię do niej dotrzeć, do samej siebie też nie umiem.
Daniel?
Pojawiłeś się tak nagle, jeden wieczór. Zakochaliśmy się? Co ja czuje? Jak bardzo Cię po-lu-bi-łam?
 

 
2 DZIEŃ.

Aniela zwlekła się z łóżka, promiennie wschodzącego słońca, nie pozwalały jej dłużej zmrużyć oka. Przeciągnęła się. Zawsze potrzebowała trochę czasu na obudzenie. Ręką przesunęła po kołdrze w poszukiwaniu telefonu. Jest ! – radośnie wykrzyknęła i spojrzała na ekran . Zegarek wskazał na godzinę 9. Super, ciężka noc i jeszcze pobudka o dziewiątej… - pomyślała dziewczyna. Podeszła do małej toaletki stojącej pod oknem i spojrzała w lustro. Zauważyła w odbiciu młodą dziewczynę, o zielonych oczach, z których emanowała radość, na wysokie czoło symetrycznie opadały lśniące, długie kruczoczarne włosy, na różanych ustach widniał promienny uśmiech, który nigdy jej nie opuszczał nawet w obliczu nieszczęsnego poranka.
Niespodziewanie zadzwonił telefon. Dziewczyna zerwała się z miejsca. Chwyciła do ręki i spojrzała. Wyświetlił się nieznany numer… Odebrała.
- Słucham? – Spytała, gdy po chwili nic nie usłyszała…
- Już wstałaś? Myślałem, że trochę dłużej będziesz odsypiać wczorajszy wieczór- usłyszała zniewalający głos, który poznała bez wahania. To był Daniel. Była tego stuprocentowo pewna.
- Obudziłeś mnie… - skłamała.
- Oh, na to liczyłem… gdyż w ramach przeprosin – zadrwił, jesteś zaproszona na śniadaniowy- obiad. Pewnie jeszcze nic nie jadłaś i umierasz z głodu. Będę pod Twoim blokiem za 15 min.
Spiesz się. . . tic, tak, tic tak. – Usłyszała i zanim cokolwiek odpowiedziała… chłopak się rozłączył.
Ile powiedział 15 min? Czy on myśli, że jestem robotem? - Wykrzyczała. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie obudziła ją żadna kłótnia, czyżby nikogo nie było? Wyszła z pokoju, rozglądnęła się po mieszkaniu i zauważyła tylko Filka, który bacznie spoglądał przez okno na podwórko. Biedaczku, chwyciła swojego ukochanego kotka na ręce i usiadła. Widzisz, tylko możemy na sobie polegać. Tak jest najbezpieczniej. Nalała zwierzakowi do miski mleka i dała myszkę do zabawy, po czym spoglądając na zegarek, który niemiłosiernie szybko zmieniał położenie wskazówek ruszyła w stronę swojej szafy. Co ja mam ubrać? Podstawowy dylemat kobiety- pomyślała.
Oliwkowa krótka sukieneczka czy może jednak iść na sportowo i wybrać czarne rurki z błękitną bokserką? Okropny mętlik w głowie! Co zrobić? Dziewczyna długo zastanawiała się co ubrać… w końcu zdecydowała się na połączenie krótkiej, czarnej spódniczki, która doskonale eksponowała jej zgrabne nogi z dodatkiem błękitnych zakolanówek oraz oranżową bokserką. Podobno neony są teraz modne.- Pomyślała i spoglądając ostatni raz w lustro poprawiła włosy. Dziewczyna wyglądała naprawdę ładnie. Pospiesznym krokiem zeszła po schodach i wyszła przed klatkę. Słońce zdążyło już znaleźć się w zenicie. Rozejrzała się wkoło, ale nie zauważyła żadnego motoru. Czyżby kłamał? – Przemknęła przez jej głowę myśl. Nagle ktoś zakrył jej oczy wstążką, tak, że nic nie widziała. Usłyszała tylko szept do jej ucha.
- Myślałaś, że wystawiłem cię do wiatru? W żadnym wypadku nie mógłbym tak zrobić… nie myślisz chyba, że jestem chory? Teraz przejdziemy się…
- Ale, mieliśmy coś zjeść? – Powiedziała z żalem w głosie Aniela.
- Oczywiście, zjemy. A teraz chodź ze mną. Zaufaj mi.
Chłopak ostrożnie chwycił dziewczynę za rękę i bacznie sprawdzał każdy milimetr drogi, aby nie zdarzył się niepotrzebny wypadek. Po paru minutach Daniel zatrzymał się. Ściągnął pomału aksamitną wstążkę. Dziewczyna otworzyła oczy, nie wierzyła w to, co widzi.
Nad niewielkim potokiem rozłożony był kocyk, na nim wśród płatków róż stał koszyk wiklinowy, przenośna lodówka. Wszystko wyglądało tak pięknie.
- Daniel… - nie wiedziała, co powiedzieć, pierwszy raz tak wygadana, otwarta osoba, nie wiedziała jak złożyć parę prostych zdań.
- Tak Anielo, to dla Ciebie. Wybacz, że Cię dziś obudziłem, ale zrobiłem to celowo, aby móc Cię przeprosić i mieć okazje do kolejnego spotkania. Liczyłem się z tym, że równie dobrze możesz mi odmówić... – Przystanął na chwile, jakby chciał przemyśleć coś, uporządkować myśli, po czym powiedział: - Usiądźmy może… zaraz będzie zimne a tego chyba nie chcesz… przygotowałem dla nas pierożki francuskie mam nadzieje, że lubisz? – Spytał
- Skąd wiedziałeś? Uwielbiam je! – Krzyknęłam, pełna radości. Dziękuje. Przytuliłam go, po raz drugi poczułam to emanujące ciepło. Dlaczego on mnie tak pociąga? Pomyślałam i delikatnie odsunęłam się od niego. Nie wiedziałam, czy powinnam w ogóle zbliżać się do niego. Przecież praktycznie nic o nim nie wiedziałam…
- Dlaczego? Nie puszczę Cię. – Zaśmiał się i jeszcze mocniej i pewniej przycisnął Aniele do swojej klatki piersiowej. Dziś miał na sobie sportowy podkoszulek oraz krótkie spodenki w kratkę. Wyglądasz oszałamiająco.-Powiedział, gdy tylko uwolniłam się z jego uścisku. Usiedliśmy na kocyku zajadając przepyszne naleśniki. Rozmowa trwała w najlepsze… Mówiliśmy o wszystkim… zdążyłam dowiedzieć się o nim prawie wszystkiego w niespełna cztery godziny.
„Jego rodzice to przedstawiciele jednej z najlepiej prosperujących firm w Polsce.
Jest jedynakiem. Ma 22 lat a więc dzieli nas tylko 3 lata. Urodził się we Francji stąd też jego wspaniała karnacja… Studiuje na wydziale matematyki i fizyki. Uwielbia swój motor, zwierzęta, taniec i muzykę.”
- Ah, wiesz Daniel … wspaniale mi się z Tobą rozmawia… Chciałabym zostać jeszcze, ale muszę coś jeszcze załatwić na mieście.
- Dobrze Anielko, rozumiem… - uśmiechnął się, jego twarz rozpromieniała. W takim razie zadzwonię, jeśli oczywiście będziesz miała na to ochotę.
- Żartujesz! Oczywiście, że będę miała, czekam. – Wysłałam mu ulotnego całusa i ruszyłam w stronę miasta. Na przystanku siedziała tylko młoda para, która tak, czy inaczej miała swój zakątek. Świat miłości, piękna, spokoju.
Aniela spojrzała na rozkład linii autobusowych i spostrzegła, że uciekł jej właśnie autobus a kolejny będzie miała za jakieś 10 min. Usiadła, więc na ławeczce. Wyciągnęła z torebki swoją ulubioną książkę, bez której się nigdy nie rozstaje i zaczęła czytać. Po chwili zauważyła nadjeżdżający pojazd, który zbawczo miał zawieść ją do ciotki. Zebrała pospiesznie swoje rzeczy z ławki i zajęła jedno z ostatnich wolnych miejsc.
Wysiadła na ulicy Marszałkowskiej. Mam nadzieje, ze tam jesteś- pomyślała.
Aniela znajdowała się teraz przed piękną posiadłością. Duży dom z ogromnym tarasem wywodzącym się na zazieleniony ogród, wyglądał idealnie. Dziewczyna podeszła do bramy i zadzwoniła domofonem. Usłyszała głos pani Zosi, która otworzyła jej drzwi. Kobieta była przyjazną sześćdziesięciolatką. Siwe włosy dodawały jej stanowczości, a zniszczona cera wskazywała na wysłużony wiek swojej pracy. Ubrana była w prostą, czarną sukienkę.
- Witaj Anielko, jak dawno cię tu nie było. Miło Cię zobaczyć.
- Dzień dobry, panią też dobrze widzieć.
- Może skusisz się na szarlotkę, właśnie upiekłam…
- Bardzo chętnie, dziękuje. -Od powiedziała Aniela. Hol, w którym stały kobiety był ogromny. Starodawna komoda znalazła miejsce tuż pod oknem, stał na niej wielki wazon z bukietem niebieskich róż. Naprzeciwko olbrzymi regał z książkami. W oknach stały figurki z aniołkami. Tuż nad głową Anieli swoje miejsce znalazł obraz rodzinny. Dziewczyna szybko przemknęła wzrokiem po twarzach jednak ciężko jej było kogokolwiek rozpoznać.
- To pan Artur i pani Konstancja. Ta na dole brunetka to Elwira wraz z Tomkiem i Michasiem. Tu na prawo od Konstancji jest Twoja mama, jak jeszcze była malutka, a obok niej stoi twoja ciocia- panna Felicja. – Powiedziała gosposia, która widocznie zauważyła moje rozmyślenia na temat fotografii.
-Ale oni się zmienili- Zamyśliła się i po chwili spytała przypominając sobie sens swojej podróży: -Pani Zosiu zastałam moją ciocię?
- Wyszła na zakupy… powinna zaraz wrócić. – Odrzekła i przyniosła na talerzyku zgrabnie ukrojony kawałek ciasta.
- Dziękuje, jest pani taka kochana.
Dziewczyna zjadła ciasto. Nie mogła dłużej czekać.
-Mama powinna zaraz być w domu, więc jeśli można proszę, aby przekazała pani cioci, że byłam i chciałam z nią porozmawiać.
„ Niestety nie pojawiła się… Chciałam porozmawiać z ciocią… miałam nadzieje, że wpłynie jakoś na moją mamę… na to, co się dzieje, ale może ona teraz właśnie to robiła… może właśnie próbowała pomóc jej? Ostatnio nie była w najlepszym stanie…” – zapisała w swoim notesie popijając gorące kakao.
„ Wróciłam do domu… mamy nadal nie było… oczywiście próbowałam się z nią skontaktować, ale nie odbierała... Co mam zrobić?” – Kontynuowała swoje myśli, gdy znów zadźwięczała melodia z telefonu…Na ekranie wyświetlił się numer Daniela.
- Dobry wieczór księżniczko.
- Witaj królewiczu- zaśmiała się Aniela.
- W takim razie brakuje nam tylko Karety. – Odrzekł pewnym głosem chłopak.
- Na to wygląda… - smutnym głosem odrzekła dziewczyna.
- Księżniczce wszystko da się załatwić. Wyjrzyj przez okno.
Dziewczyna niepewnym krokiem podeszła do okna. Noc była ciemna, ale spokojna. Spojrzała przez nie i nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Na dole stał czerwony jaguar. Chłopak mrugał światłami, aby pomóc uwierzyć dziewczynie w to, co widzi.
- Anielo czy masz plany na wieczór?
-Daniel, wariacie, co tym razem zaplanowałeś?
- Zobaczysz, czekam na dole. Załóż coś sportowego. – Powiedział i podobnie jak za pierwszym razem rozłączył się nie czekając na jakiekolwiek słowo.
Dziewczyna nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Biła się z wieloma myślami w głowie. Bardzo ją intrygował. Czy on się we mnie zakochał? Czy to przyjaźń? Jak może zakochać się w kimś, kogo zna się przez jeden dzień? Dlaczego on to robi? W co mam się ubrać!?
Aniela chwyciła dżinsy i podkoszulek i szybko założyła na siebie. Związała włosy, które do tej pory w nieładzie opadały na jej ramiona. Wzięła do ręki torebkę, sprawdzając szybko jej zawartość. Portfel, klucze, dokumenty… najpotrzebniejsze rzeczy są. Zamknęła drzwi od mieszkania i wyszła na klatkę schodową. Tuż pod jej blokiem stał duży bukiet róż, odczytała bilecik.
„Anielko wiesz, bo ja …”
Uśmiechnęła się, gdy odczytała karteczkę. W myślach skończyła zdanie. Gdy tylko to uczyniła chłopak wyszeptał: „ Anielko wiesz bo ja się zakochałem”. Złapał ją w pasie i pocałował delikatnie w policzek. Serce Anieli zaczęło mocniej uderzać.
„ Daniel zabrał mnie na kręgielnie… Bawiliśmy się tam doskonale. Nie udało mi się wygrać. Okazał się być niepokonany w zbijaniu pionów. Później udaliśmy się do baru szybkiej obsługi. Uznaliśmy, że wypad do restauracji w strojach sportowych, nie bardzo pasuje, a głód zaczął doskwierać. Na koniec Daniel zawiózł mnie na tor gokartowy. Zawsze marzyłam o tym, aby zasiąść do bolidu i mknąć przed siebie, jednak nie miałam nigdy okazji. Teraz spełnił moje marzenie. Udało mi się nawet raz znaleźć na mecie szybciej niż On! Było doskonale! To był cudowny wieczór. Ach, zamykam już oczy, jestem taka senna.”
 

 
„Kim jestem? Dziewczyną z okładki książki.?
Nie. Jestem tylko zwykłą nastolatką, która chciała poznać czar magicznego życia.
Życia pełnego wzlotów i upadków.
Ja - chciałam tylko, aby ktoś mnie pokochał.”

1 DZIEŃ.
„Dzisiejszy poranek, znów nic specjalnego. Kolejne krzyki i wrzaski, które dochodzą do mojego pokoju, pomimo zamkniętych drzwi. Jak ja bym chciała, choć raz się obudzić i nie słyszeć tych ciągłych kłótni i narzekań. Czy oni choć raz nie mogą ze sobą normalnie rozmawiać? Czy oni nie mogą choć raz pomyśleć o mnie i o tym co czuje? Zawsze tylko ich sprawy są najważniejsze.” Zapisała czarnym atramentem, który wydobywał się z pióra. Pismo miała przejrzyste i godne pochwały. Litery prosto układały się w zgrabną notatkę pełną uczuć. Notes wydawał się być już bardzo wysłużony. Okładka miała piękny lazurowy kolor, jednak wnętrze cóż… dziewczyna zapisywała w nim sytuacje, myśli, słowa już dobrych parę lat, więc nie można się dziwić, że był w nienajlepszym stanie. Wiele kartek było doklejonych. Pod zapisaną treścią wkleiła wyszukane ze starego, dębowego biurka zdjęcie. Fotografia była jak nowa. Na zdjęciu byli rodzice dziewczyny i mała blondyneczka. Wszyscy dumnie stali. Na ich twarzy malował się uśmiech.
- Szkoda, że teraz nie widać tego entuzjazmu. – pomyślała i zamknęła pamiętnik, po czym spojrzała na zegarek. Była 10. Leniwie odeszła od biurka. Wzięła do reki ubrania i ruszyła w stronę łazienki. Otwierając drzwi zauważyła już tylko mamę.
Tata pewnie powiedział swoje i wyszedł. Normalne, nigdy nie potrafił zachować się jak mężczyzna. Pomyślała i gniewnie skarciła się w myślach. To w końcu mój tato, nie mogę myśleć o nim źle. W jej głowie szalała jakby bitwa między aniołkami a diabełkami, które odnosiły niewiele znaczącą przewagę. Wszystko by było dobrze, gdyby nie to, że moja mama teraz płakała. Nienawidzę, kiedy po każdej kłótni on odchodzi a ona zostaje z tym wszystkim i płacze, zamykając się w sobie.
- Co się znowu stało? Dlaczego płaczesz? – w sumie na to drugie pytanie znałam odpowiedź, ale mimo wszystko wolałam się upewnić.
- Rozmawiałam z twoim ojcem, znowu się pokłóciliśmy, ostatnio nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Nie wiem już, co mam robić. Oddaliliśmy się od siebie i nie potrafimy tego odbudować. Myślę, że … urwała w połowie zdanie i nawet po namowie córki nie chciała dokończyć. Aniela próbowała wszystkiego, ale kiedy zorientowała się, że mama nie chce o tym już rozmawiać, przytuliła ją i powiedziała: „Będzie dobrze” Nie potrafiła kłamać i gdyby tak nie myślała, zapewne brzmiałoby to sztucznie i dziwacznie, jednak dziewczyna nadal w głębi serca miała nadzieje. Nie chciała jej tracić. Po kąpieli Aniela ubrała naszykowane rzeczy i ruszyła w stronę kuchni. Na stole zauważyła kartkę :
„Anielko, ja musiałam już wyjść do pracy.
Przepraszam Cię za poranną kłótnie.
W ramach tego koszmarnego poranka przygotowałam dla Ciebie niespodziankę.
Miłego wieczoru. Baw się dobrze.
Będę wieczorem.
Kocham i całuje.
Mama.”
Pod kartką zobaczyła bilety do kina na długo oczekiwany film. Bingo mamusiu, mój ulubiony film– powiedziała sama do sienie. Po chwili dopiero spostrzegła, że w ręku trzyma nie jeden a dwa bilety. Nagle jak piorun powróciły wspomnienia z ubiegłego miesiąca, gdy usłyszała: „Przepraszam Anielo, jestem już umówiony z Kasią. Poznałem ją niedawno i bardzo mi się spodobała. Nasza miłość już dawno wygasła, więc mam nadzieje, że to Ci nie będzie przeszkadzało” – Jasne. Idź. Nie! Nie! Stanowcze NIE. Nie będę wracała do tamtych chwil. Mam dwa bilety, ale nikt nie powiedział, że muszę je wykorzystać. Gdyby nie zadzwonił telefon, dziewczyna pewnie nadal by stała i zamartwiała się. Sygnał wybił ją z rytmu. Spojrzała na ekran telefonu: „Masz nową wiadomość” – widniał duży i wyraźny napis.
„Aniela, mam nadzieje, że nie zapomniałaś o naszym spotkaniu. Miałyśmy się spotkać o 12: 00 w kawiarence „ Ustronna przystań” . Całuje Karix.”
„Pewnie, że nie zapomniałam… Już się zbieram” – napisała pospiesznie. Spojrzała na zegarek, który dostała na komunie, aż dziwne, że jeszcze jest w tak dobry stanie. Czas był niemiłosierny, zostało jej jakieś 15 min. Muszę przeprawić się przez prawie pół miasta. Spóźnię się. – powtarzała. Włosy niedbale związała w kucyka, zarzuciła kurtkę, chwyciła do ręki kanapkę, leżącą na talerzyku obok gorącej herbaty, której niestety nawet nie zdążyła spróbować. Zawsze wszystko na wariackich papierach- rzuciła na koniec i pospiesznie wybiegła z bloku, goniąc akurat nadjeżdżający autobus. Super, jeszcze poranna przebieżka, tego mi tylko brakowało- odrzekła i zastukała w szybę autobusu, gdy tylko złapała trochę tchu. Kierowca otworzył ponownie drzwi, uśmiechnął się i powiedział: „Miłego dnia” – „Już zaczął się wystarczająco dobrze” odpowiedziałam pełna nerwów, co dało się wyczuć. Na szczęście znalazła puste miejsce tuż pod oknem, obok jakiejś staruszki. Przeprosiłam grzecznie i usiadłam. Kobieta wydawała się być bardzo miła. Mimo że jej nie znałam, rozpoczęła rozmowę. Opowiadała o swoim mężu, wnukach. Była bardzo samotna. Wysiadła przystanek szybciej niż ja, zostawiając na siedzeniu karteczkę. Pomyślałam, że może to coś ważnego, więc chwyciłam ją i krzyknęłam, że zapomniała o czymś, jednak staruszka odwróciła się i z promienistym uśmiechem, powiedziała, że to dla mnie. Dla mnie ? – Pomyślałam i otworzyłam ją ostrożnie. Na środku widniał duży uśmiech a pod spodem napis: „ Chłopak siedzący za nami. Chyba mu się spodobałaś”. Przeczytałam ją i odwróciłam się, sprawdzając czy ktokolwiek siedzi za mną. Do tej pory nie zwróciłam na to uwagi. Byłam zajęta swoimi myślami. Rzeczywiście, za mną tuż przy szybie siedział młody mężczyzna. Brunet z ciemnymi kasztanowymi oczami, wpatrzonymi na mijające uliczki. Gdy tylko zobaczył, że odwróciłam się i wpatruje się w niego, uśmiechnął się delikatnie. Wyglądało jakby chciał coś powiedzieć, ale przestraszona odwróciłam się i spojrzałam przed siebie. Zbliżaliśmy się do mojego przystanku. Zebrałam swoje rzeczy i gdy tylko autobus zatrzymał się wysiadłam. Co ta staruszka może wiedzieć?- myślałam, ale kartkę mimo wszystko wzięłam ze sobą, na pamiątkę. Zegar na ratuszu wybijał dźwięczną muzykę południa. Miałam jeszcze dobre 10 mi marszu do restauracji. Kurcze. Wybrałam numer Karoli.
„ Karix przepraszam spóźnię się chwilę. Wiem, wiem. Będę jak najszybciej się da.” Skończyłam rozmowę i udałam się alejką wzdłuż rzeki. Park, przez który przechodziłam tętnił życiem. Na ławeczce siedzieli zakochani, dzieci bawiły się w berka a dodatkowo donośnie przy tym krzyczały, wiwatując i umilając sobie beztroskie życie. Nawet kaczki dumnie pływały po wodzie. Wszystko wydawało się być tak idealnie uporządkowane, kiedy nagle na swojej drodze zobaczyłam młodego mężczyznę. Tak to był on. Siedział na jednej z parkowych ławeczek, mając w ręku książkę. Zaczytany, nie zwracał uwagi na przechodniów. Zaciekawiło mnie. Co on tu robi? Czyżby wysiadł na tym samym przystanku, co ja? Teraz dopiero zobaczyłam go w pełnej, no dobrze prawie pełnej okazałości. Miał na sobie niebiesko-czarną kurtkę oraz dżinsy. Włosy niedbale spadały mu na oczy. Był całkiem przystojny.- Pomyślałam, ale wiedziałam, ze nie mogę tak stać i wpatrywać się w niego bo przecież czeka na mnie koleżanka, która i tak już była zła za moje spóźnienie. Przeszłam obok niego, udając, że wcale nie jestem zainteresowana jego osobą. On również nie podniósł wzroku, czego w głębi duszy bardzo żałowałam. Cóż nie zauważył mnie. Nic dziwnego w końcu. Wyszłam z parku. Z daleka ujrzałam kawiarenkę, w której czekała na mnie znajoma. Słońce prażyło a ja pospiesznie mijałam przechodniów. Weszłam do niewielkiego budynku, potrącając niechcący przy tym młodą parę. Pomieszczenie było bardzo przytulne, z głośników przyczepionych do ściany leciała muzyka. Karolina siedziała przy stoliku popijając kawę z małej białej filiżanki.
- Jak zgaduje pijesz już drugą- zaśmiałam się.
- Niestety, przez Ciebie kiedyś mi serce stanie. – odpowiedziała koleżanka. Po chwili do naszego stolika podeszła młoda kobieta. Przyjmując zamówienie.
- Ja poproszę Latte macchiato i może szarlotkę do tego. A ty Karola chcesz coś jeszcze?
- Nie dwie kawy w jednym dniu mi wystarczą. Kelnerka uśmiechnęła się i odeszła.
- Dobrze, wiec teraz opowiadaj, co się stało? – zwróciłam się do dziewczyny siedzącej tuż naprzeciw mnie. Karolina miała farbowane, blond włosy, które z gracją opadały na jej ramiona. Pastelowy odcień cery podkreślały wyraziste, prawie czarne oczy.
- Cóż, trochę się pozmieniało. Moi rodzice rozwiedli się. Przeżywałam ciężkie chwile, a co najgorsze zostawiłam Adama. Nie wiem, co mam teraz robić. Wiesz jak bardzo go kochałam, ale doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Ciągłe jego wytłumaczenia w dodatku dość marne.
Tak to prawda pomyślałam, gotowa była dla niego wszystko zrobić, a on ciągle ją oszukiwał. Pamiętam jak raz wybraliśmy się wszyscy w czwórkę, nad jezioro. Byłam wtedy jeszcze z Patrykiem. Rozłożyliśmy namioty i poszliśmy popływać. Po wieczór zrobiliśmy sobie ognisko. Siedzieliśmy, śmialiśmy się. Na drugi dzień, dołączyła do nas grupa znajomych Adama. Nie przypadli mi do gustu. Była w nich jego była. Karolina była zła na Adama, że nie powiedział jej o tym, ale wiedziała, że nic ich nie łączy, więc postanowiła się nie przejmować jej obecnością. Jakoś pod wieczór poszłam wraz z Karolą do pobliskiego sklepu, wracając postanowiłyśmy przejść się jeszcze wzdłuż jeziora. Śmiałyśmy się, trochę plotkowałyśmy jak to kobiety… kiedy na naszej drodze pojawił się Adam. Stał dumnie ze swoją byłą. Obejmowali się. Kiedy tylko Adam ujrzał nas, puścił jej ręce, powiedział coś do swojej kompanki a ta odwróciła się, spojrzała na niego gniewnie i odeszła. Karolina była wściekła, ale po godzinnych wytłumaczeniach i prośbach wybaczyła mu. Ja wiedziałam, że kłamie, mówiłam Karoli, ale ona go kochała.
- Karola, to jeszcze nie koniec świata. Zawsze można wszystko odbudować, dobrze o tym wiesz. Pamiętasz jak pocieszałaś mnie po rozstaniu z Patrykiem, gdyby nie ty to pewnie do teraz nie pozbierałabym się.
- Ale Ty jesteś silna, byłaś. Wiedziałam, że dasz sobie doskonale radę. A ja? Spójrz sama.
- Karola dość narzekania. –Powiedziałam stanowczo, wzięłam do buzi ostatni kęs ciasta, delektując się jego pysznym smakiem. Nie będziemy tak tu siedzieć. Wiesz dostałam dziś od mamy bilety do kina. Może pójdziemy razem.
- Cóż, no dobrze. – uśmiechnęła się. Dziękuje. Powiedziała. Jej oczy były takie prawdziwe.
Wyszłyśmy z lokalu, podążając drogą do naszego ulubionego kina. Na miejscu kupiłyśmy wielkie opakowanie popcornu i 2 duże cole. Kalorie postanowiłyśmy odstawić na inny dzień. „Dieta od jutra” – zaśmiałyśmy się i postanowiłyśmy pójść na „ Jestem Legendą . Jak się okazało nie był aż taki zły. Sala świeciła o tej porze pustakami, ale nam to nie przeszkadzało. Śmiałyśmy się jak głupie na każdej scenie, mimo że film należał do horrorów. Nawet pojawienie się na wielkim ekranie przerażającego zombie, goniącego niewinnych i niezdających sobie sprawy z powagi sytuacji ludzi, był dla nas czasem do radości. W role tego niegodziwca wcieliliśmy Patryka, śmiejąc się do upadłego.
-Wiesz Aniela dziękuje, świetnie się bawiłam. Szkoda, że czas tak szybko mija. Pewnie jesteś zajęta i tak mi dużo czasu poświęciłaś- mówiła, gdy wychodziliśmy z budynku kina. Słońce zdążyło zajść już za horyzont.
- Wiesz, w sumie to nie mam planów. Która godzina? – spytałam.
- Jakoś koło 19.
- Nie wiem, jak Ty ale ja bym się wyszalała. Może wpadniemy jeszcze do mnie do domu, zjemy coś, założymy kiecki i pójdziemy do jakiegoś klubu? Dawno nie byłam w tak dobry nastroju, szkoda to zmarnować. Co Ty na to? – zapytałam, miałam nadzieje, że pomoże to przyjaciółce chociaż na chwile zapomnieć o wydarzeniach z minionego czasu.
- Pewnie. Świetny pomysł. – powiedziała Karola i przytuliła mnie do siebie. Nie chciałyśmy tracić czasu więc spisałyśmy po kolei nasze zamierzenia.
A więc nasz plan wyglądał m.in. tak:
1. Złapać odpowiedni autobus i dostać się na ulicę Konwaliową wprost domu.
2. Zjeść zakupioną wcześniej pizze.
3. Wziąć prysznic i wybrać najlepszy strój na wieczór, oczywiście nie przesadzając przy tym.
4. Zrobić delikatny, ale i kuszący makijaż.
5. Wybrać odpowiedni lokal i dobrze się bawić !
6. ZAPOMNIEĆ O PROBLEMACH.

Wszystkie cztery punkty, poszły nam nazbyt sprawnie, nawet wybór kreacji na wieczór nie sprawił aż takich wielkich problemów. Usiadłyśmy na kanapie biorąc w ręce laptopa. Przeglądałyśmy kluby dostępne w mieście oraz oferty imprez.
-Wiesz, tak nic nie znajdziemy. Jedziemy gdzieś, gdzie na pewno nie byłaś. Tylko niech pomyśle, jeśli się postaramy dotrzemy tam na 21.00. Więc całkiem przyzwoicie.
- Ale co to za klub? – spytała Karolina.
- Zobaczysz. Całkowicie o nim zapomniałam. Już ! Zbieraj się- ponagliłam koleżankę i wyszłyśmy z mieszkania. Droga nie była tak tłoczna jak zakładałam, więc dojechałyśmy dość szybko. Klub mieścił się na uboczu miasta. Spokój i cisza. Weszłyśmy po krótkiej rozmowie z ochroniarzem. Muzyka dźwięcznie brzmiała w naszych uszach aż nogi same rwały się do tańca. Zajęłyśmy sobie miejsce na czerwono-krwistej kanapie i rozejrzałyśmy się wkoło. Karolina wyglądała na troszkę speszoną.
- Wiesz dawno nie przebywałam wśród tak wielu ludzi, ostatnio od nich stroniłam. Ale pora to zmienić. – zaśmiała się i wypatrzyła w głębi tłumu, tańczącego blondyna o szczupłej, zgrabnej sylwetce. Młodzieniec była bardzo przystojny i przyznam szczerze, ładnie razem z Karix by wyglądali.
- Jejciu, ale słodziak. Pewnie już zajęty. – Powiedziała, a ja skarciłam ją za tak pesymistyczne nastawienie.
- Skąd wiesz? Poznałaś go? Może wcale nie jest zajęty, a wręcz przeciwnie. Patrz spojrzał tu. – Dodałam, a dziewczyna od razu poprawiła swoje włosy.
- Wiesz, że i tak leżą perfekcyjnie. Uspokój się. Baw się. Przyjaciółka posłuchała mnie i obie wybrałyśmy się na parkiet. W rytmach muzyki lat 90 bawiłyśmy się doskonale. Karolina jak szalona tańczyła na parkiecie, ujawniła jej się, długo skrywana dusza towarzystwa. Po serii piosenek, poszłyśmy do baru. Zamówiłyśmy dwie wody mineralne, po czym skierowałyśmy do naszego stolika.
- Cześć, przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale chyba coś zgubiłaś. – Podszedł do nas chłopak ideał. Nie mogłam wydobyć z siebie głosu, kiedy tylko oprzytomniałam spojrzałam na bransoletkę, którą trzymał w dłoni. Musiała Ci wypaść podczas szalonych ruchów na parkiecie. Uśmiechnął się.
- Na pewno, dziękuję. Czy mógłbyś?- Spojrzałam na niego, pokazując wzrokiem trzymaną w ręku szklankę napoju. Nie chciałabym jej po raz kolejny zgubić.
- Jasne. Zbliżył się, poczułam delikatne, ciepłe dłonie na swoim nadgarstku. Ostrożnie zapiął zgubę.
- Gotowe, a tak przy okazji jestem Daniel.
- Aniela, a to moja przyjaciółka Karolina – wskazałam na stojącą obok postać.
- Miło mi. Jesteście same? Może przyłączycie się do nas. – wskazał na stolik naprzeciw nas.
- Cóż pewnie. Karola nie masz nic przeciwko? – zapytałam, znając oczywiście odpowiedź. Przy wskazanym stoliku siedział jej wymarzony chłopak.
- No co Ty? Pewnie. Weźmiemy tylko swoje rzeczy i przyjdziemy.

Pewnym krokiem podeszłyśmy do swojego stolika. Zabrałyśmy płaszcze i torebki i ruszyłyśmy w kierunku chłopaków. Długie bordowe zasłony i złote framugi od okna stwarzały bardzo romantyczny nastrój. Na podeście znajdował się średniej wielkości stolik, którego otaczała kremowa, skórzana sofa.
- Cześć dziewczyny. Miło, że zgodziłyście się przyjąć propozycję– powiedział jeden z kolegów Daniela.
Nazywam się Karol, to jest Marcin, Tomek a Daniela już zdążyłyście poznać. Uśmiechnął się przedstawiając swoich towarzyszy.
-Miło Was poznać. Dziękujemy za zaproszenie, - odrzekła Karolina, zajmując sobie miejsce tuż obok Tomka. Ta to ma szczęście. Zaśmiałam się w duchu. Usiadłam obok niej i rozglądnęłam się wkoło. Nad nami wisiała piękna, kryształowa lampa oraz kolorowe światła, które perfekcyjnie odbijały się od drobinek połyskujących na oświetleniu. Wszystko było doskonale dobrane.
- Anielo to, czym się zajmujesz? – Wyrwał mnie z zamyślenia Marcin. Dopiero teraz spostrzegłam, że nie ma obok mnie Karoliny, Tomka i Daniela, a dodatkowo wpatrują się we mnie dwie pary oczu.
- Cóż pisze w tym roku maturę. Mam zamiar wybrać się na Uniwersytet do Warszawy.
- Oo to bardzo interesujące, a co dokładnie chciałabyś studiować? – Spytał błękitnooki blondyn.
- Zastanawiałam się nad inżynierią genetyczną. Zobaczymy jak się życie potoczy.
Po chwili usłyszałam swoją ulubioną piosenkę. Wydobywała się z głośników, ustawionych niedaleko ode mnie. Wiedziałam, że nie mogę takiej okazji przesiedzieć. Już miałam wstać i porwać jednego z chłopaków, gdy poczułam, że ktoś dotyka mojego ramienia. Odwróciłam głowę i ujrzałam, że tuż za moimi plecami stoi Daniel pytając czy zatańczę z Nim. Spojrzałam zaskoczona, ale bez wahania zgodziłam się. To moja ulubiona piosenka powiedziałam a on uśmiechnął się: „ Moja też” – dodał i chwycił mnie w pasie. Przytulił delikatnie do siebie, poczułam się momentalnie taka bezpieczna. Gdy dobiegła końca muzyka, aż szkoda było mi schodzić z parkietu, chłopak zauważył to i dzięki temu kolejne trzy piosenki nadal tańczyłam z nim. Miał na sobie kraciastą koszulę, w której wyglądał bardzo seksownie. Czarne rurki i kapelusz sprawiały, że wyróżniał się z tłumu a dodatkowo zniewalająco tańczył. Okazaliśmy się parą parkietu. W pewnym momencie tłum utworzył wielkie kółko, a my tańczyliśmy w środku nie przejmując się niczym. Czułam się wspaniale.
- Chyba muszę zaczerpnąć świeżego powietrza, dajmy innym pokazać swoje możliwości. – Powiedział i porwał mnie ze sobą, kierując się stronę wyjścia.
Po drodze zauważyłam tętniącą życiem Karolinę. Dziewczyna podbiegła do mnie i powiedziała, że wymieniła się numerem z Tomkiem. Bardzo się ucieszyłam. Rozkazałam jej wracać i bawić się. Nie musiałam powtarzać tego po raz kolejny. Była taka podekscytowana.
Wyszłam na dwór z Danielem. Rozmawialiśmy się, śmialiśmy się… czułam się przy nim bardzo dobrze, żałowałam tylko że noc dobiega końca… i muszę wrócić do domu.
- Wiesz Daniel, powinnam wracać do domu… trochę późno już.
- Oczywiście. Tylko miałbym do Ciebie jedną prośbę: - zatańczysz ze mną jeszcze raz?
- Pod warunkiem, że odpowiesz na moje pytanie.
- Zgoda- powiedział chłopak
- Czy to Ciebie widziałam w autobusie i w parku?
- Hmm, -zamyślił się. Czyli zwróciłaś na mnie uwagę. Tak, to była moja skromna osoba
- Hahaha, zaśmiałam się. Cieszę się. To co idziemy tańczyć?
Wniósł mnie na rękach, postawił na środku parkietu, zasygnalizował coś palcami w stronę chłopaka, który obsługiwał sprzęt muzyczny i po raz drugi zadźwięczała jak się okazało nasza ulubiona piosenka. Przetańczyliśmy każdą sekundę. Było wyjątkowo. Podziękował mi… i spojrzał do stolika gdzie siedzieli jego kumple.
- Karolina, chyba polubiła Tomka. Na krok go nie opuszcza. W sumie to dobrze, miły chłopak z niego. Teraz tylko trochę się w życiu pogubił- stwierdził.
To się chyba dobrali- pomyślałam, i ruszyliśmy wraz z Danielem w stronę stolika. Senna Karolina, spojrzała na mnie i powiedziała, że zostaje u Tomka. Poczułam się trochę dziwnie ale ucieszyłam się, że może w końcu trafi na dobry grunt.
- Dobrze, Karix w takim razie, ja zadzwonię po taksówkę. Dziękuje Wam, świetnie się bawiłam. Spojrzałam na Daniela, bo głównie do niego kierowałam te słowa. Uśmiechnęłam się i pożegnałam ze wszystkimi. Ścisnęłam mocno Karolinę i kazałam zadzwonić, gdy tylko będzie mogła. Trochę się o nią bałam…
- Anielka, usłyszałam swoje imię, tuż po wyjściu z klubu. Odwróciłam się, ale nikogo nie zobaczyłam. Pomyślałam, że może mi się coś przesłyszało. Ruszyłam więc w kierunku postoju taksówek aby wyczekiwać na swoją, kiedy po raz kolejny ktoś wymówił moje imię. Rozejrzałam się tym razem bacznie i spostrzegłam smukłą postać, siedzącą na motorze. Daniel ruszył z piskiem opon, podjechał prosto pod moje nogi i z zadowoloną miną zeskoczył z pojazdu.
- No moja droga partnerko od tańca, nie mogę pozwolić byś sama o tej porze wracała taksówką do domu . To zbyt niebezpieczne. Chętnie Cię podwiozę, i tak mam u Ciebie dług za mile spędzony wieczór.
- Ha, zaśmiałam się- myślisz, że odwiezienie do domu zrekompensuje mi cały dzień w twoim towarzystwie? – powiedziałam i momentalnie znów zaczęliśmy się śmiać. Po chwili przekomarzania się, włożyłam kask na głowę. Było zimno, skarciłam się za to, ze nie wzięłam sobie czegoś cieplejszego. Sukieneczka, którą miałam na sobie była dość ryzykownym posunięciem. Daniel zauważył moje zakłopotanie, dlatego kiedy tylko zdążyłam się wdrapać na motor, ściągnął swoją kurtkę, którą miał na sobie i podał mi. Nie chciałam wziąć, wiedziałam, że jemu również może być zimno, jednak nie pozwolił mi wybierać. Ubrałam, na siebie część jego garderoby i z udawaną obrażoną miną chwyciłam go w pasie. Ruszył dość szybko. Mknęliśmy prawie pustymi ulicami przez miasto. Cisza i cisza i cisza. Nic nie zakłócało nocnego czaru. W trakcie jazdy podałam mu szybko adres, pod który miał mnie zawieść. Po niecałych 40 min. Byłam na miejscu.
- Proszę, to chyba tu? – spytał
- Tak, dziękuje. Za dzisiejszy wieczór i podwózkę. – zaznaczyłam. Dopiero teraz zauważyłam jego wyraźne rysy twarzy. Oczy, takie prawdziwe. Widziałam, że o coś chciał jeszcze spytać ale bał się.
- Czy…. – zaczął ale szybko zrezygnował. To może ja już pojadę, pewnie zmęczona jesteś, dodał.
- Daniel.. powiesz mi o co chciałeś spytać? Wiem, że coś cię trapi.
- Wy kobiety wszystko tak doskonale musicie wiedzieć? Nie chcę żebyś pomyślała, że …
No dobrze, powiedz mi czy dostanę do Ciebie jakiś kontakt? Numer telefonu może..? – spytał i głos mu się załamał… pierwszy raz zobaczyłam, żeby ktoś tak się denerwował prosząc o numer kontaktowy.
- Dobrze, jeśli obiecasz mi, że zadzwonisz do mnie jutro… - zaśmiałam się i podał mu ciąg liter, po czym wykonałam gest pożegnalny i odeszłam w stronę bloków. Weszłam do mieszkania. Nikogo nie było. Mama jak widać jeszcze nie wróciła, a może znów zatrzymała się u ciotki i wróci dopiero nad ranem… na ojca nawet nie miałam, co liczyć po porannej kłótni pewnie siedzi jeszcze w barze. Wzięłam kąpiel i położyłam się na kanapie. Nie miałam ochoty jeszcze spać więc chwyciłam leżącą niedaleko książkę i przewertowałam kilka stron. Po chwili poczułam wibracje dobiegające z mojego telefonu. Popatrzyłam na ekran i zobaczyłam wiadomość od Karoli:
„ Karix, dziękuje Ci jeszcze raz za wspaniały wieczór, na pewno będę go długo wspominać…
Jestem u Tomka. Jest cudownie. Dobrej Nocy Ci życzę.”
Wspaniale, misja zakończona sukcesem. – nakreśliłam jeszcze ostatnie słowo w pamiętniku i zasnęłam.

Kolejny dzień już za chwilę
 

 
Jak świąteczny czas mija?

Ja z okazji świąt skończyłam długo odkładane opowiadanie..
Co wy na to?
Chcielibyście przeczytać?
 

 



Jak tam u Was?
Ja własnie zjadłam co nieco i przeglądam Wasze wpisy.
Dokupiłam dziś sobie 2 rzemyki
ciemnoniebieski i taki jasny brąz...
teraz czekam na zamówione bransoletki, które dołączą do kolecji ...


ŚWIĘTA... święta... a ja obiecałam sobie się pouczyć.
Zobaczymy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wiecie jaka czułam się szczęśliwa kiedy UDAŁO MI SIĘ zdąrzyć zamówiwić "Nagrodę" z serwisu http://www.nowenowe.pl/

Sekunde po mnie pojawił się komunikat :
Jejciu. Aż się nie mogę doczekać, to moja pierwsza nagroda, więc taka na sprawdzenie też trochę.


Jak tylko przyjdzie zaraz Was o tym poinformuje.


Dobrej Nocy.
zakochana♥realistka.


________________________
Dziękuje wszystkim, którzy odwiedzają mój blog.
Jesteście kochani.
Za każdy zostawiony ślad, dobre słowo, a nawet krytykę dziękuje ;*


Przybywajcie.
 

 
4 DNI TEMU. OSTATNI WPIS .
standal!ri.pinger.pl/pgr403/8cd2b6d10014c5b54f7dfd47/wykrzyknik.jpg

"Takie drobne wytłumaczenie: nikły dostęp do internetu" - Czasem mam ochotę zadzwonić do tych <.>
i nagadać dlaczego nic nie zrobią!

Ja znów nie mam internetu!
__________________________________

Trochę zamieszania miałam.. ale nic szczególnego się nie wydarzyło. W szkole bez zmian.
Mieliśmy konkurs w szkole na pisankę a jako klasa biol-chem zrobiliśmy w środeczku pisanki m.in szkielet kurczaka

Teraz bedę mieć ciężkie dni.
Czuje się wykończona i załamana.


________________________________
Dobrze, że już przerwa świąteczna, może chociaż trochę się zrelaksuje chociaż, nie wiem dlaczego, ale nie przepadam za świętami wielkanocnymi. Nie czuje w nich takiej magii.

Wiem, pewnie mnie zaraz skarcą bo to NAJWAŻNIEJSZE święto, wybaczcie, chyba jestem inna.
 

 
Okropny wiatr, słonko prześwitujące nieznacznie przez kłebiste chmury. Śnieg miejscami deszcz. Coś strasznego.
Jak tu się ubrać?
Jak tu zaplanować sobie weekend?
Będę kończyć dziś swoje opowiadanie.. mam taką nadzieje.
Chcę zobaczyć się z moim kotkiem...♥
A teraz pokaże Wam mój dzisiejszy strój.. takie kawałeczki..hyhy




Życie osładza mi:




Co tu zrobić?
A wy jakie plany macie ? ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Chciałabym Wam przedstawić stronę, gdzie można zdobyć nagrody, przez rozwiązywanie quizów, udzielania komentarzy.
Przez aktywny udział



Sama zapisałam się. Zbieram punkty i chętnie wymienie na nagrody.





Już niedługo dodam znalezione DIY
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Nie skomentuje dzisiejszej szkoły.
To była porażka. Uczyć się cały dzień i dostać na spr. jeszcze coś innego . Masakra.



A na poprawę humoru pokaże Wam moje zdobycze bucikowe♥
Miało być prosto, prosto, prosto i modnie.
Jak dla mnie wyszło idealnie.
Takie chciałam, takie dostałam.
Nie lubie kokardek, sznureczków doczepionych więc klasycznie.

Kupiłam :



A oto bliżej śliczne rudawe balerinki




A na deser malinowe koturny ♥...również proste.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›